Okiem początkującego... planszoholika

Dodane przez yosz

Patrząc na paczkę z czterema nowymi grami, które właśnie przyszły i zastanawiając się gdzie je umieścimy w końcu to do mnie dotarło. Muszę być szczery - jestem uzależniony do gier planszowych... ... jestem uzależniony od gier planszowych - od grania w nie, od kupowania (Aga pewnie powie że bardziej od kupowania ale jej nie słuchajcie). No dobrze - uzależniony to takie mocne słowo, ale sam lubię siebie nazywać planszoholikiem. A co najważniejsze - w ogóle mi to nie przeszkadza :)

Zaczęło się niewinnie - na obozie goistycznym w borach tucholskich gdzie spróbowałem Osadników. Po powrocie kupiłem - wówczas studiowałem już w Warszawie, przyjeżdżali do mnie nocować koledzy, pomyślałem więc, że będzie to dobre urozmaicenie wieczoru. Ale tak naprawdę zaczęło się po ślubie. Harcerki Agnieszki sprezentowały nam kilka gier na leniwe i nudne wieczory (Rummikub, Wilki i Owce, Jungle Speed). Oboje się bardzo ucieszyliśmy a prezent nam się tak spodobał że sami zaczęliśmy to praktykować. W międzyczasie dorwałem gdzieś Świat Gier Planszowych. Najgorsze miało dopiero nadejść.

Gwoździem do trumny była ... "romantyczna kolacja" we dwoje. Swego czasu w Blue City w Warszawie była bardzo fajna włoska knajpa. Chciałem tam Agę zaprowadzić - niestety okazała się zamknięta. Szwędając się po korytarzach i zastanawiając się gdzie możemy zjeść naszą romantyczną kolację, trafiliśmy na sklep - z grami planszowymi - Graal. Po przekroczeniu progu przywitał nas ON - młody koleś z długimi włosami... Draco (tak Draco.. to wszystko przez Ciebie... Dzięki :D). Porozmawiał z nami, popokazywał gry. Wyszliśmy uśmiechnięci, zadowoleni że taki fajny sklep mamy niedaleko i czasem będziemy mogli tu zajrzeć... czasem... jak bardzo się myliliśmy. Wyszliśmy bez gry, zakupy, rozmowa... Wystarczyło 15-20 minut, wróciliśmy się do sklepu, kupiliśmy Thurn und Taxis, która do tej pory jest jedną z naszych ulubionych gier.

Teraz gry planszowe stały się bardzo przyjemną częścią naszego życia. Co piątek jak tylko możemy chodzimy na politechnikę pograć z grupą innych zapaleńców, ludzi w naszym wieku, starszych, młodszych. Wszyscy świetnie się bawią, śmieją, rozmawiają. Bo to w planszówkach mnie ujęło - jest się z ludźmi, rozmawia (nawet jeżeli na temat gier). Codziennie czytam forum na http://gry-planszowe.pl/, feletiony na http://gamesfanatic.net/, zaglądam na najlepszy serwis o grach planszowych http://boardgamegeek.com/ - długo by wymieniać. Dzisiaj z Agą będziemy testować jakieś nowe gry, świetnie się przy tym bawiąc. Jutro idziemy do znajomych, na obiad, rozmowę ... i gry planszowe. Będziemy próbowali rozkręcić nasze plantacje w Puerto Rico, ratować ziemię przed chorobami w Pandemic, może walczyć z inwazją zombie w stylu klasycznych filmów klasy B dzięki nowemu Last Night on Earth, a może będziemy próbowali dolecieć w jednym kawałku na drugi koniec galaktyki i zarobić mnóstwo pieniędzy używają do tego czeskiego, znakomitego Galaxy Truckera. Ehh nawet zawodowo ostanio myślę o planszówkach - od miesiąca chodzi mi po głowie jak zrobić serwer do gier (na razie do Zombiaków, z którymi się mocuję od jakiegoś czasu ;) ) - miałęm przysiąść dzisiaj, ale jak odpaliłem Visual Studio zadzwonił kurier ;)

  Gry są wspaniałe, dzięki nim poznaliśmy ciekawych ludzi, mamy rozrywkę na deszczowe (i nie tylko) wieczory (nie żebyśmy wcześniej na nudę narzekali). Gry mogą być krótkie, długie, mózgożerne (tzn takie po których wstajemy z parującą "mózgownicą"), wojenne, imprezowe, logiczne... Nic więc dziwnego że zaczyna nam brakować miejsca. Ale ukochana już zapowiedziała że będzie trzeba po prostu dokupić słupek do naszej biblioteczki... Uff to dobrze, bo w poniedziałek będzie zbiorowe zamówienie do niemieckiego sklepu - na Ubongo już od jakiegoś czasu ostrzę sobie zęby, a miejsce niestety za sprawą paczki już nam się skończyło (jak widać po prawej)


PS: A jako nowy element naszego bloga możecie podpatrzeć w jakie gry ostatnio graliśmy, albo obejrzeć naszą listę gier "do zakupu" w bliżej niesprecyzowanej przyszłości

Powiązane wpisy

Komentarze

Dodane 15 czerwca 2008 14:00 przez Mandos

Hehe

Ja z Emtomem myślimi o napisaniu Gwiezdnego Kupca w C#. Nie wiem czy kojarzysz tą planszówkę (stara jak świat), jeżeli nie to radzę poszukać bo to klasyka gier ekonomicznych Laughing.

Dodane 15 czerwca 2008 14:16 przez geko

Fajny wpis. Jak każdy nałóg, planszówki są prawie nieuleczalne :-p

Dodane 15 czerwca 2008 22:34 przez Clagus

Jak to nie ma miejsca? Na tym regale, na górze jest jeszcze mnóstwo wolnego miejsca (sufitu nawet nie widać!). Pozdrawiam ;]

Dodane 16 czerwca 2008 10:22 przez yosz

@Mandos: oczywiście że kojarzę Gwiezdnego Kupca. Pewnie że piszcie Smile

@Clagus: gorzej że ciężko by było je statąd wyciągać - sufit mamy na wysokości 3 metrów ;)

Ehh i kolejne gry będą musiały wylądować na półce (właśnie złożyłem zamówienie na "drobnicę")

Dodane 17 października 2008 14:26 przez Sylwia

O matko , brat!

Pogłębia się Wam- już nawet na tumanach się przyznajesz.
Ja stanowię , dla kontrastu, swoistego rodzaju ruch oporu.
Czyli cichańcem, na hasło planszówki, rysuję kółko na czole.
Niestety, Marcin i Aga robią to samo jeżeli chodzi o moje nocne i poranne eskapady łowiecko-wędkarskie , badź tworzenie np. kulkoctu.

Dodaj komentarz


 

[b][/b] - [i][/i] - [u][/u]- [quote][/quote]



Podgląd

Dodane 10 marca 2010 20:22 przez