Sardegna - z pamiętnika podróżników (część 3)

Dodane przez tumany

Dzień 10

Z samego rana pojechaliśmy do Palau, zrobić zakupy i wysłać kartki na poczcie. Na poczcie kolejka, a w dodatku pan w okienku wcale jakoś się nie spieszył z obsługą. Najpierw pogadał z kumplem, potem poszedł wypić kawę, a potem zaczął sortować listy - a 5 ludzi w kolejce cierpliwie czekało. Po 15 minutach stwierdziliśmy że nie chce nam się tam pół dnia spędzić i przełożyliśmy kupowanie francobolli na jutro. Polecieliśmy zatem kupić pianki. Oblecieliśmy wszystkie sklepy w Palau (a wcale nie jest ich mało) i znaleźliśmy tylko jedną piankę, która była na Agę dobra (koniec sezonu) i żadnej która by była dobra na Marcina. Piankę dla Marcina kupiliśmy na naszej wysepce w sklepie windsurfingowym. Sami zobaczcie jakie one śliczne

 

A wieczorem pożarliśmy kalmary z grilla - MNIAM! :)

Dzień 11

Łapiemy się na tym, że zaraz po przebudzeniu sprawdzamy czy wieje. Czy świeci słońce i jest ciepło - to nie jest ważne. A więc po przebudzeniu stwierdzamy, że prawie nic nie wieje, a do tego jest szaro, buro i chłodno. Wybieramy się więc do Palau po zakupy dla najbliższych i przy okazji zahaczamy pocztę. Dziś kolejka nie jest duża i idzie sprawnie. Kupujemy osiem francobolli per la Polonia i jeden do Ameryki.
W międzyczasie pogoda się poprawia - wychodzi słońce i zaczyna coś wiać :) Wracając na wyspę zatrzymujemy się przy szkole i sprawdzamy ile wieje - 15 do 20 węzłów - no! jest przyzwoicie ;). Przebieramy się w pianki i lecimy popływać. To także test bojowy naszych pianek - sprawdziły się super. Pływanie udało się świetnie. Co, mam nadzieję, widać na zdjęciach.

 

Dzień 12

Ranek zapowiada się piękny. To nic, że słońce nie wychodzi zza chmur, nic, że śniadanie jemy w długich spodniach i bluzach. WIEJE całkiem nieźle. Od razu po śniadaniu lecimy popływać. Fale są duże, wiatr wieje do brzegu i początek nie jest zbyt udany. Ale nareszcie udaje się odpłynąć trochę dalej i całkiem nieźle popływać. Przy takim wietrze rezygnujemy z nauki nowych elementów - a doskonalimy to czego do tej pory się nauczyliśmy. Jest SUPER! :)

 


PS: Ten wpis dodajemy już w Słowacji w drodze powrotnej. Końcówka przeżyć jakoś niedługo

Powiązane wpisy

Komentarze

Dodane 29 września 2008 15:43 przez Mandos

Znakomicie się czytało tą relację. Szkoda, że to tylko dwa tygodnie Smile.

Dodaj komentarz


 

[b][/b] - [i][/i] - [u][/u]- [quote][/quote]



Podgląd

Dodane 06 stycznia 2009 03:25 przez